Czas na 29, przedostatni wpis z okazji 30-dniowego Wyzwania Figurkowego. Jutro o tej porze będzie już po wszystkim. Póki co padnie odpowiedź na pytanie: Nie lubisz grać przeciwko… lub nie lubisz malować?
Nie lubię grać z przeciwnikiem, który nie potrafi złapać dystansu do gry. To w końcu nadal tylko, ekhem, posuwanie chłopków po makiecie. Fajnie, gdy klimat jest zachowany, ale ciśnienie z powodu nieudanego rzutu kośćmi lub narzekanie na zasady, które z góry powinny być przez grających zaakceptowane (lub obustronnie odrzucone) powodują, że radocha z gry pryska.
Czego nie lubię malować? Dłoni na figurkach. Nie do końca wiem z czego to wynika, ale łatwiej przychodzi mi kolorowanie źrenic u Krasnoludów, niż cieniowanie i rozjaśnianie palców. Prawie zawsze jestem niezadowolony z efektu.
Posuwanie chłopków po makiecie to z całą pewnością proceder wymagający zachowania dystansu ;)
OdpowiedzUsuńTak jest zdrowiej ;)
UsuńTeż nie lubię malować dłoni - zazwyczaj są najgorzej wyrzeźbione i często ciężko usunąć z nich plastikowe linie.
UsuńTo to to! :)
Usuń